Rakowi WSPAK… powiedziała i pobiegła Kasia SUSKA

22 czerwca 2014 roku – dzień, w którym w łódzkim Parku 3. Maja zrobiło się pomarańczowo. I wcale nie dlatego, że przybyli kosmici, tylko dzięki pięknej akcji charytatywnej RAK. TO SIĘ LECZY. Zdjęcia z Galerii klubowej, dzięki Kamilowi Rejtanowi ..
20140622-20140622-IMG_7175Idea piękna, więc jak tylko dowiedziałam się, od razu zapisałam siebie, a parę minut później na liście startowej był mój Maciek. Dosłownie po dwudziestu minutach bieg był opłacony. W kalendarzu zrobiona ogromna kropa i gotowe… teraz tylko czekamy. 20140622-20140622-IMG_7215
Cały tydzień przed biegiem pogoda nas nie rozpieszczała, długi weekend to samo… deszcz, chmury i wcale nie najwyższe wskazania słupka rtęci. Nadszedł dzień biegu, wyglądam przez okno… leje, no nie wierzę – leje. Czy za każdym razem, kiedy biegniemy, musi padać?20140622-20140622-IMG_7193  Nie za każdym, bo w  Grodzisku – żar lał się z nieba…
Ale nie o tym tu pisać chcemy… nie pogoda jest naszym te­ma­tem przewodnim, choć jak się później okaże, była bardzo łaskawa.
20140622-20140622-IMG_7036Wstaliśmy i po godzinie cała ekipa biegowo-dopingująca była go­to­wa do wymarszu. Akcja pod względem logistycznym rozpra­co­wa­na i ułożona według najlepszych wzorców amerykańskich… Komando Foki by się nie powstydziło, pełna synchronizacja. Przystanek – tram­DSC02568waj, tylko deszcz jeszcze dokuczał, ale daliśmy radę. Gdy wysiedliśmy z tramwaju i ma­sze­rowaliśmy alejkami parku, pogoda jeszcze dokazywała, ale po odebraniu numerów startowych i zmianie odzieży na bardziej oficjalną i pasującą do większości, obecnej już na terenie ośrodka, zaświeciło sło­ne­czko. Koszulki piękne po­marańcz­owe, taki kolorek hmmm… słoneczny i głęboki… Kilka uścisków dłoni ze znajomymi, paręnaście pozdrowień, jest moc… Wspólna rozgrzewka pod sceną i … pięć kroków wspak dla raka!!!! Jak patrzę na biegaczy, którzy za sprawą jednakowych koszulek stali się jedną wielką masą, to widzę, że rak nie ma szans… Po rozgrzewce udaliśmy się na linię startu, było parę osób z ciśnieniem na wynik, ale większość przyszła dziś tu do parku dla idei… i to w tym biegu było cudowne…

Wystartowaliśmy!
Na alejki parku wylała się pomarańczowa lawa biegaczy… pięknie to wyglądało. Szkoda, że spacerujący ludzie po parku nie chcieli nam pokibicować. No, ale nie można mieć wszystkiego… Biegniemy – trasa prosta, nie wymagająca, każdy zadowolony, a tu nagle wyrasta przed nami górka… no jak my dziękujemy Maćkowi Traczowi za ten jakże cudny podbieg… na usprawiedliwienie dla Maćka mamy jeden argument… jak jest podbieg, to jest i zbieg! Więc wracając do sprawy trasy, poza górką trasa fajna i przyjemna. Pogoda, ta jakby troszkę kapryśna, jak kobieta, ale kobietę i pogodę można, a nawet należy zrozumieć. Więc było duszno, ale dało się biec.

Reasumując, mnie osobiście nie biegło się komfortowo, ale dobiegłam do mety! Nie lubię biegać, gdy po deszczu mocno świeci słońce, mam wrażenie, że jestem w saunie, a tego nie lubię… ale pewnie jest wielu takich, którym pogoda nie przeszkadzała.

Na trasę wybiegło ponad 500 osób! Kwota wpisowego na ten bieg w całości przeznaczona jest na cel charytatywny. Z naszego klubu pobiegli jeszcze: Jadzia WIKTOREK, Emilka JANUSIK, Andrzej RECH i mój mąż Maciek. Tu nie liczyły się wyniki, tu liczyło się uczestnictwo, dlatego właśnie nie będę pisać kto ile wybiegał…Cała impreza z oprawą muzyczną, super zabawami dla dzieci i konkursami trwała do 15.00. Idea piękna, pogoda się zrehabilitowała i nie padało, atmosfera przecudna !!!

Było POMARAŃCZOWO – BYŁO WSPAK!!!!! A dla RAKA mamy komunikat: Wracaj tam – gdzie nas nie ma… na Księżyc, na Marsa, na Melmak i tam sobie hasaj do woli…

One Reply to “Rakowi WSPAK… powiedziała i pobiegła Kasia SUSKA”

Dodaj komentarz